O Bogorii
Tajemnice
obrazu
(aby zobaczyć obraz w powiększeniu kliknij obraz)
W 1967 roku rozpoczęto prace konserwatorskie w naszym kościele. Aby dostać się do obrazu Matki Bożej Pocieszenia należało zdemontować wszystkie elementy znajdujące się za obrazem. Od tyłu obrazu znajdowała się rama na której jak początkowo przypuszczano było naciągnięte jakieś płótno. Po ich zdjęciu ku zaskoczeniu wszystkich na stronie wewnętrznej ukazał się prezentowany powyżej obraz. Nikt nie miał świadomości, że taki obraz znajduje się w naszym kościele, gdyż nie ujęto go w żadnym z dokonywanych spisów inwentarza jak również nie ma o nim zapisków w dokumentach z wizytacji lub innych zapisach zakonnych i parafialnych. Skąd obraz znalazł się w naszym kościele i dlaczego został ukryty, kto jest jego autorem i kiedy powstał jest tajemnicą. Obraz podklejony jest innym płótnem, czy ono też zawiera obraz? Forma i styl obrazu jak również pierwsze oględziny obrazu przez konserwatorów wskazują, że jest on strarszy od obrazu Matki Bozej Pocieszenia. Datuje się go na okres gotyku (w Polsce okres ten rozpoczyna sie w drugiej połowie XII wieku a kończy w XVI wieku).
Trochę światła na jego losy rzuca umieszczony u stóp Maryi herb Bogoria.
Herb
ten związany jest z rodem Podłęskich. Pierwszym z nich był
Krzysztof - założyciel miasta Bogoria oraz fundator pierwszego
kościoła i klasztoru Zakonu Kanoników Regularnych od Pokuty
pod
wezwaniem Świętych Męczenników w dniu 10 lipca 1620 roku
.
Następcami Krzysztofa w rodzie Podłęskich, którzy pojawiają
się w dostępnych dokumentach są: Marcin, Łukasz i Piotr. Według
informacji z dokumentów wiemy, że Krzysztof i Łukasz byli
związani
z Bogorią i tu zostali pochowani, natomiast Marcin był jezuitą i
pochowany został w Krakowie w ich kościele. Ostatni z nich Piotr
umiera w 1713 roku i również pochowany jest w krypcie
rodzinnej w
naszym kościele. Podłęscy żyli w okresie do 1713 roku czyli gdy
istniał pierwszy drewniany kościół. Który z nich
przekazał
obraz do kościoła jest kolejną tajemnicą.
Głównym elementem
obrazu jest wizerunek Matki Bożej otoczony 14 scenami z życia
Jezusa i Maryi oraz napisem. W sumie jest 15 scen, które
tylko
w dwu elementach (w tajemnicach różańcowych nie ma ostatniej
wieczerzy i ukrzyżowania) różnią się od starych tajemnic
różańcowych (obecnie tajemnic jest 20, gdyż doszły tajemnice
światła).
Poszczególne sceny obrazu począwszy od dolnego rogu lewego przedstawiają: (kliknij na napis jeżeli chcesz zobaczyć powiększenie tego elementu)
Zbieżność tych scen z tajemnicami różańcowymi zapewne spowodowała, że w kronice parafialnej w 1982 roku dokonano wpisu o konserwacji obrazu nazywając go „Obrazem Matki Bożej Różańcowej”.
Czy można ten obraz tak nazwać? Wszystkie wizerunki Matki Bożej Różańcowej posiadają różaniec. Najpopularniejsze w sztuce malarskiej wizerunki Maryi to :
Madonna z Dzieciątkiem , Immaculata (Maryja Niepokalana), Mater Misericordiae (Matka Boża Miłosierna) , Mater Doloroso (Matka Boża Bolesna) , Pieta(Rozpaczająca, z Ciałem Chrystusa na kolanach) , Assunita lub Madonna Apokaliptyczna (stojąca w złotym płaszczu na półksiężycu lub na smoku - oba wizerunki są podobne) oraz Matka Boża Różańcowa i Matka Boska Szkaplerzna.
Przedstawiony na naszym kosciele wizerunek Przenajświętszej odpowiada więc obrazom Assunty albo Matki Boskiej Apokaliptycznej. Zazwyczaj Madonna Apokaliptyczna na obrazach jest otulona słońcem, stoi na półksiężycu i depcze smoka. Na naszym obrazie brak jest ostatniego elementu – smoka i skłaniałbym się bardziej w stronę Assunty. Assunta w sztuce gotyckiej jest przedstawieniem Marii Wniebowziętej w koronie gwiazd, w promieniach słońca i z księżycem u stóp, a w sztuce włoskiej jest symboliczną sceną wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.
Pod postacią Maryi jest tajemniczy napis:

effigie - wizerunek, podobizna
S. (Sanctae) – Przenajświętsza.
Dalsze słowa - Mariae Virginis - nie nastręczają problemów w tłumaczeniu. Cały napis według mnie można więc odczytać jako:
„Wizerunek Przenajświętszej Marii Dziewicy”
Z moich rozmów z ks. proboszczem wynika, że obraz ponownie będzie restaurowany. Może wówczas konserwatorzy odnajdą jakieś wskazówki pozwalające odpowiedzieć na choć część tajemnic naszego obrazu.